Tallinn – „miasto magiczne”

TallinnStolica Estonii położona jest nad Morzem Bałtyckim. Z przystani promowej idąc ok. 5 minut piechotą dochodzimy do bram Starego Miasta. Ciche, romantyczne, ładne i mające coś w sobie, lekko zamglone (przynajmniej na początku marca) i z niewieloma przechodniami na ulicach (właściwie sami turyści) – tak właśnie właśnie jest Stare Miasto.

Uliczki w Starym Mieście Tallinna są na ogół wąskie i często kręte. Kamienice są odnowione, ale jakoś tak dyskretnie. Na przykład w Krakowie od razu się rzuca w oczy, że budynek jest po remoncie, a tu nie choć jak się spojrzy lifting wychodzi na jaw. Rynek nie jest duży – porównywalny wielkością do rynku warszawskiego. Schronisko w którym spaliśmy mieści się prawie w samym jego sercu w klimatycznie wąskiej uliczce Lai, 3 minuty drogi od rynku i jakieś 100 metrów od wzgórza na którym jest zamek oraz 30 metrów od futurystycznie wyglądającego klubu fanów Depeche Mode. Mimo że tak blisko idąc do niego mija się po lewej aż dwa kluby nocne ze striptizem. Piszę o tym, gdyż przy niemal każdej ulicy mieści się przynajmniej kilka takich przybytków.

Dominującym elementem centrum jest zamek. Na wzgórze na którym jest umiejscowiony wychodzi się krętą uliczką. W przeciwieństwie do Wawelu jest on miejscem o tyle żywszym, że mieści się tam parlament Estonii, jak również – z drugiej strony – mieszka prezydent. Co ciekawe, prawie w ogóle nie widać żadnej ochrony i nawet można sobie pić piwo tuż pod prezydenckim balkonem-tarasem i nic. Ciekawym elementem jest też prawosławna cerkwia (masło maślane – wiem:). Kiedy ją zwiedzałem natknąłem się akurat na nabożeństwo i wyglądało to interesująco – wszędzie w różnych miejscach cerkwi paliły się takie wąskie świeczki (było ich kilkaset) a przy tym chór śpiewał całkiem ładnie religijne pieści. Jednak najciekawszą rzeczą do zobaczenia na zamku jest widok na miasto. Są trzy niezłe miejsca widokowe, ale nie dojście do nich jest skomplikowane i nie tak łatwo trafić nawet z mapą. Na szczęście mi drogę wskazała spotkana turystka – Hiszpanka. Z jednej strony można popatrzeć na przekrój starego miasta, dachy domów, rynek i uliczkę ze schroniskiem przy którym mieszkałem, z drugiej – na nowszą część miasta, a z trzeciej na morze i port. Prawdziwie piorunujące wrażenie robi ten pierwszy widok, gdy przyjdzie się go zobaczyć w nocy. Zamek też wygląda wtedy magicznie.

Z lewej parlament Estonii, z prawej balkon prezydenta Estonii:

Parlament EstoniiSiedziba prezydenta Estonii - balkon

Na zamku i widoczki z zamku:

070304_115026.jpgCerkwia na zamku070304_115037.jpg

070304_123322.jpg070304_124015.jpg070304_124022.jpg

Stare Miasto:

070303_175435.jpg070303_174952.jpg070303_175003.jpg

070304_002947.jpg070303_175014.jpg070303_175808.jpg

Centrum:

070304_151428.jpg070303_180722.jpg070303_181059.jpg

Tallinn z promu:

Tallin z promu

 

4 Responses to “Tallinn – „miasto magiczne””

  1. Marina pisze:

    just looked at the pictures =) I hope the weather will be better when I come to Tallinn =)))) It’s a pity I cannot fully understand what you wrote in Polish here, but that’s one more time I ensured that Russian and Polish languages are really close to each other =)

  2. Dominik pisze:

    I think Marina, when you appear there, Tallinn will be so happy to see you that it will be sunny all the time ;)

  3. muscle building pisze:

    It’s an amazing post in support of all the web people; they will take benefit from it I am sure.

  4. Procuro Explicador pisze:

    Fastidious response in return of this issue with solid arguments and describing the whole thing about that.

Zostaw komentarz