Estonia

Flaga EstoniiMimo że ten bałtycki kraj był jeszcze 16 lat temu radziecką republiką, dziś patrząc na ludzi w ogóle tego nie widać. Pod względem ogólnej atmosfery Tallinn jest jak jedną z europejskich stolic i widać obserwując mieszkańców Estonii szybki jej rozwój (Według statystyk już teraz Estończycy zarabiają średnio jedną piatą więcej niż Polacy, a wzrost PKB wyniósł w 2006 r. 11,4 proc.). Ludzie (zwłaszcza) są kolorowo poubierani, na ogół pogodni i uśmiechnięci, a w centrum stolicy powstają nowe ładne budynki.

Walutą jest korona estońska, związana sztywnym kursem z euro (1 EUR = 15, 64 ESK), oczywiście różne kantory stosują różne marże i co nawet różnica w nich jest spora (na przykład te najbardziej zdzierające za 1 EUR dają jedynie 12,5 ESK, podczas gdy normą jest 14,5-15). Dodatkowo przy każdej wymianie pieniędzy trzeba zapłacić specjalny podatek, który wynosi 50 koron (ok. 3,3 EUR, względnie 13 zł) w dni powszechnie i sobotę, ale w niedzielę aż 120 EUR (ok. 8 EUR, jakieś 32 zł). Jedynym miejscem, gdzie ten podatek nie jest pobierany jest kantor w terminalu przystani portowej (w poczekalni). Poza tym jest przynajmniej w centrum Taliinna w miarę bezpiecznie – na obrzeża się nie zapuszczałem. O radzieckiej historii republiki przypominają za to bloki – wyjątkowo klockowate.

Jakie są ceny? Przed wyjazdem słyszałem mnóstwo opowieści o niesłychanie taniej Estonii i o tym, że mnóstwo Finów przyjeżdża do Tallinna, mając cenowy raj. Obiektywnie rzecz biorąc ceny są niższe, ale nie ma rewelacji. Jedynie alkohol istotnie tańszy, ale gdyby ktoś chciał istonie oszczędzić powinien udać się raczej do Rygi – o tym wkrótce.

Poza tym na ulicach mnóstwo zagranicznych szyldów, w tym dużo firm znanych z Finlandii. Estończycy otworzyli bramy wszystkim zagranicznym inwestorom i jak widać nieźle na tym wychodzą. A w centrum handlowym przy Starym Mieście można się rownież natknąć na sklep z polskimi ubraniami Reserved.

Zostaw komentarz